Tydzień inspirujących zajęć, praktycznych wskazówek, cennej wiedzy, twórczych jam sessions, pracy indywidualnej i zespołowej – taka była pierwsza edycja Zaucha Fest Masterclass, którą w sobotę zakończył „Koncert Walentynkowy”.
Bez dwóch zdań były to muzyczne warsztaty, jakich w Krakowie dotąd nie było. Organizatorzy już zapowiadają, że chcą kontynuować tę inicjatywę.
Ponad 30 osób wyselekcjonowanych spośród ponad 50 zgłoszeń rozpoczęło naukę w ramach Zaucha Fest Masterclass w miniony poniedziałek. Większość grupy stanowiły wokalistki i wokaliści, którzy pracowali pod okiem Moniki Urlik oraz Juniora Robinsona. Gitarzystom swoją wiedzę przekazywał Jacek Królik, basistom Piotr Żaczek, a perkusistom Robert Luty. Nad pracą zespołów czuwał Mateusz Szmigiel, którego zadaniem było przygotowanie uczestników do finałowego „Koncertu Walentynkowego”.
Nauka w stylu Zauchy
- Te warsztaty to bardzo ważny element całego festiwalu Zaucha Fest. Dlaczego? Nie każdy wie, że Andrzej Zaucha był samoukiem. Poza fenomenalnym talentem wokalnym, na wszystkich instrumentach nauczył się grać sam, przy wsparciu muzyków, z którymi pracował i występował. My ten model chcemy powielić, pracując z uzdolnionymi ludźmi, których wyselekcjonowaliśmy spośród zgłoszeń, uważnie wysłuchując nadesłanych nagrań.
Każdy z nich wiele już potrafi, a tu mogą szlifować swój warsztat pod okiem fachowców – mówił Mateusz Masior, prezes Fundacji im. Andrzeja Zauchy.
- Dla nas takie warsztaty to radość dzielenia się wiedzą – podkreślił Jacek Królik, który poprowadził „klasę” gitary. – Jednocześnie chcąc dać coś innym, musimy sami uporządkować nasz warsztat. Zastanowić się: co ty „Króliczku” umiesz na tej gitarze przekazać w sposób usystematyzowany. Uwielbiam warsztaty, bo z jednej strony wymagają ode mnie pokory, a z drugiej dają wiele satysfakcji, gdy widzę jak potem stają się trampoliną do sukcesu dla młodych artystów.
Przemiana grupy w zespół
Uczestnicy i prowadzący w ciągu kilku wspólnie spędzonych dni stworzyli niezwykłą, pełną artystycznej energii atmosferę. Widać było ogromną przemianę: od zbioru ludzi, którzy spotkali się podczas otwierającej prelekcji Piotra Metza w Centrum Kultury Podgórza – Ośrodek Ruczaj, po zgraną grupę, która czerpała ogromną radość i satysfakcję z tworzenia wspólnego, niezapomnianego muzycznego spektaklu, jakim był koncert finałowy.
Sześć dni pomiędzy tymi punktami wypełniła intensywna praca. Próby i zajęcia indywidualne zaczynały się o 10:00, przechodziły płynnie w pracę zespołów i kończyły się o 19:00. To jednak nie był koniec dnia, bo uczestnicy przenosili się po kolacji do Klubu Pod Jaszczurami, gdzie codziennie od 21:00 odbywały się jam sessions. Również z udziałem prowadzących – jednych z najlepszych instrumentalistów polskiej sceny muzycznej. Tu również widać było przemianę – od niepewności w pierwszy wieczór, po żywą ekspresję, która rządziła na scenie podczas czwartkowego, najdłuższego jam session.
- Jestem zbudowany i zachwycony duchem i atmosferą, którą stworzyli uczestnicy. Podczas warsztatów mogą szlifować swój warsztat, poznawać technikalia, ale na niewiele by się to zdało, gdyby nie mieli w sobie muzykalności. Tu widać było nie tylko ogrom talentu, ale co jeszcze ważniejsze, chęć współpracy, dzielenia się doświadczeniami. Stworzenie takiej właśnie przestrzeni było naszym marzeniem, gdy zaczęliśmy planować te warsztaty – podkreślił Mateusz Masior.
Koncert – test zaliczeniowy
Zaucha Fest Masterclass dotknęły wielu obszarów, włącznie z pracą w studiu nagraniowym. Zajęcia z produkcji i realizacji muzycznej poprowadzili Tomasz Kałwak i Bartek Magdoń - specjaliści, których wiedza zrobiła na uczestnikach spore wrażenie, a przy okazji otworzyła oczy na nowe aspekty pracy twórczej. Ważnym elementem była też współpraca z akompaniatorami: Przemysławem Stańczykiem i Konradem Hajdukiem, który rola w przygotowaniu do koncertu finałowego była nieoceniona.
W sobotni wieczór, 14 lutego, ze sceny niemal po brzegi wypełnionej sali widowiskowej Centrum Kultury Podgórza – Ośrodek Ruczaj, gości powitał Piotr Metz. Po jego słowie wstępnym, scenę opanowała już energia zespołów, które zaprezentowały utwory Andrzeja Zauchy, ale również Stevie Wondera, Michaela Jacksona, czy Bruno Marsa. Było to nie tylko zwieńczenie sześciu dni warsztatów, ale również swoisty egzamin zaliczeniowy dla każdego z uczestników.
Na finał, Junior Robinson przy wsparciu wszystkich uczestników wykonał „C’est la vie” Andrzeja Zauchy w języku angielskim. Co ciekawe utwór ten pierwotnie był napisany i wykonywany przez artystę właśnie po angielsku i dopiero później został przetłumaczony na polski.
Brytyjczyk, który zgłębiał z uczestnikami warsztatów tajniki śpiewu, wystąpił również dzień później (w niedzielę 15 lutego) z Mateusz Pałka Trio w krakowskim klubie Mercy Brown. Junior Robinson zabrał widzów w prawdziwą, muzyczną podróż pełną jazzowo, bluesowo, soulowych brzmień. Tym akcentem zamknął tydzień Zaucha Fest Masterclass, ale jednocześnie otworzył cykl kolejnych festiwalowych wydarzeń, które planowane są wiosną 2026.