Czwarty album Charliego Putha. Gościnnie Coco Jones, Hikaru Utada, JeffGoldblum, Kenny G, Kenny Loggins, Michael McDonald, Ravyn Lenae

Czwarty album Charliego Putha. Gościnnie Coco Jones, Hikaru Utada, JeffGoldblum, Kenny G, Kenny Loggins, Michael McDonald, Ravyn Lenae

Charlie Puth wydał właśnie wyczekiwany przez fanów na całym świecie czwarty album "Whatever’s Clever!".

Z nową płytą gwiazdor wkrótce wyruszy w światową trasę, którą zwieńczy koncert w Polsce. Wokalista i autor piosenek wystąpi 30 lipca na Letniej Scenie Progresji w Warszawie.

- Musiałem się nieco bliżej przyjrzeć sobie i zacząć śpiewać o rzeczach, o których normalnie nie śpiewam - opowiada Puth. - Publiczność lepiej zna moją muzykę niż mnie samego, bo tak naprawdę nigdy nie dałem im okazji, by poznali mnie. To właśnie ta okazja.

Zanurzając się w klasykach spod znaku Petera Gabriela, Phila Collinsa i Philipa Baileya, wplatając dźwięki elektronicznego pianina Yamaha CP70 i eksperymentując z technikami produkcji w swym domowym studiu, Puth próbował znaleźć bogate, ciepłe i imponujące brzmienie, w czym skutecznie pomagał mu współproducent BloodPop®.

- BloodPop® nakłonił mnie, by sięgał po dźwięki, których wcześniej unikałem, śpiewał o tym, o czym nigdy śpiewałam i pisał piosenki, które w przeszłości uznałabym za niewygodne - przyznaje. - Najlepsi wokaliści nie zawsze idealnie wchodzą na najwyższe rejestry, gitara czasem się rozstroi, płyta przeskakuje. Skoro A.I. podbija świat, my chcieliśmy być najbardziej ludzcy, jak to możliwe. Wystarczyło kilka utworów z BloodPopem®, żebym pozwolił sobie na przekroczenie pewnych granic.

Z okazji premiery albumu "Whatever’s Clever!", Charlie Puth wystąpił w programie "Jimmy Kimmel Live!", gdzie wykonał inspirowaną latami 90., miłosną piosenkę R&B - "Sideways", w której gościnnie występuje bliska przyjaciółka i współpracowniczka artysty, Coco Jones.

- Charli jest niesamowitym artystą, nieustannie szlifującym swe umiejętności - zachwala kolegę Coco. - Świetnie się bawiliśmy nagrywając "Sideways", a debiutanckie wykonanie piosenki na koncercie Charliego w Blue Note w Los Angeles było wielkim zaszczytem. Jestem zachwycona, że świat w końcu może poznać ten numer.

- Uwielbiam pracować z wokalistami, którzy wnoszą piosenki na wyższy poziom, a Coco to właśnie zrobiła - odwdzięcza się komplementami Puth. - Kiedy pisałem "Sideways", chciałem poprzez akordy i melodię stworzyć filmowy klimat. To właśnie dzięki Coco zrealizowałem tę wizję. Jest niesamowitą artystką i wspaniale się z nią pracuje.

Inne muzyczne perełki z albumu to ponadczasowy klejnot w stylu yacht rocka, czyli "Love In Exile" (gościnnie Michael McDonald i Kenny Loggins). Napędzany luźną gitarą i neonowymi klawiszami utwór to prawdziwy wokalny popis, w którym Charlie nie ustępuje umiejętnościami dwóm ikonom. Współpraca gigantów kończy się melancholijnym refrenem: "Przez chwilę mieliśmy wszystko, ale teraz czujemy się jak miłość na wygnaniu".

- Zacząłem grać, a Kenny szepnął mi do ucha: "Powinieneś pozwolić zagrać Mike’owi, bo on zagra coś, czego ty byś nie zagrał - wspomina. - To była najlepsza rada, jaką kiedykolwiek dostałem. Byłem oszołomiony ich wykonami, tymczasem to najbardziej skromni faceci, jakich znam. Dla mnie ten utwór brzmi jak klasyk z lat siedemdziesiątych czy osiemdziesiątych.

W kolejnym kawałku, "Until It Happens To You", głos Jeffa Goldbluma został wpleciony w słoneczny i optymistyczny hymn. Słowa legendarnego aktora odbijają się niczym pingpongowa piłeczka od wokalnych harmonii.

- Jeśli chodzi o tekst, mówię o sytuacji, gdy obserwujesz, jak bliska ci osoba przechodzi przez trudności - wyjaśnia Charlie. - Osoba, która wcześniej przeprowadziła cię przez wiele burzliwych momentów. Teraz jednak role się odwróciły i to ty musisz wyciągnąć pomocną dłoń. Jeff nie grał. Wygłosił monolog bez scenariusza, przemawiając prosto z serca do swoich dwóch synów, z których jeden ma na imię Charlie.

Z kolei w utworze "Hey Brother" Charlie - po raz pierwszy w swojej twórczości - zwraca się bezpośrednio do swojego młodszego brata, Stephena. "Szkoda, że nie widzisz w sobie tego, co ja dostrzegam" - śpiewa. - Zawsze będziesz moim bratem. Tak jak on widzi we mnie wielkość, tak ja w nim potencjał. Nie była to najprostsza rzecz do zaśpiewania, ale mam nadzieję, że doda mu otuchy i przypomni, że jest sobą.

Puth przyznaje, że próbował różnych wcieleń i stylów, ale "Whatever’s Clever!" to powrót do jego prawdziwego ja. - Z obrączką na palcu, jestem tak szczęśliwy, a zarazem tak spokojny, jak nigdy dotąd - zapewnia. - To są prawdziwe piosenki. O moim bracie, tacie, żonie i ludziach, których już nie ma w moim życiu, a którzy wydawali mi się potrzebni. Oto w końcu prawdziwy ja.

Komentarze:

Zobacz również: