Podsumowujemy trzeci dzień OFF Festivalu!
Trzeci dzień OFF Festivalu zdecydowanie pod znakiem Fontaines D.C. ! Grupa z Dublina może się poszczycić, że zebrała najwięcej fanów w koszulkach z ich logo ze wszystkich tegorocznych headlinerów.
Dla mnie ten dzień jednak to było bardziej spotkanie z kilkoma innymi artystami, których od zawsze chciałem zobaczyć na żywo.
Zacząłem niedzielę od intrygującego występu zespołu Ciśnienie, którzy do klasycznego instrumentarium i brzmienia jak Neurosis, dołożyli skrzypce i saksofon. Zrobił się z tego dość gęsty sos!
Potem przeniosłem się pod Scenę mBank i Visa, gdzie zagrał prawdziwy fenomen – Seun Kuti & Egypt 80. Syn legendarnego Feli Kuti'ego nie tylko kontynuuje dziedzictwo ojca, ale nadaje mu własny, współczesny rytm. Żar afrobeatowego grania mieszał się z politycznym przekazem, a scena zamieniła się w wielką taneczną manifestację. Publiczność – roztańczona, poruszona, całkowicie oddana rytmom.
Z współczesną muzyką nie wiąże mnie żadna głębsza więź emocjonalna – słucham, poznaję, ale rzadko coś zostaje ze mną na dłużej. Dlatego ogromne podziękowania należą się MJ Lendermanowi, który podczas swojego koncertu wywołał we mnie coś, co rzadko się zdarza – szczere wzruszenie. Był w tym graniu duch Neila Younga – lekko rozstrojoną gitarą, która drgała emocjami – i coś z Pixies w niepokornym, lekko niedbałym wokalu. Lenderman pokazał, że prostota to czasem największa siła. Jeśli potrzebujecie więcej gitarowego brzmienia w swoim życiu – nie szukajcie dalej.
Później przyszedł czas na trudny wybór – Alan Sparhawk czy Soft Play? Gdybym musiał wybrać tylko jeden koncert, wybrałbym Sparhawka. Jego set na Scenie Eksperymentalnej rozpoczął się od czegoś zupełnie odrealnionego – ambientowych przestrzeni, delikatnych szumów i narracji bliskiej medytacji. Ale druga część koncertu zaskoczyła – wróciły gitary, pojawiła się złość i napięcie znane z Low, choć w innej, bardziej surowej formie. Sparhawk samotnie na scenie potrafił poruszyć tłum bardziej niż niejeden zespół z pełnym instrumentarium.
Na szczęście udało mi się też wpaść na kilka dłuższych chwil pod scenę, gdzie grali Soft Play (dawniej Slaves). Jak zwykle – bezkompromisowi, głośni, energetyczni. Publiczność porywali od pierwszego uderzenia perkusji. Na Scenie Trójki jeszcze Geordie Greep. Lider black midi, tym razem solo, przyciągnął tyle ludzi, że spokojnie mógłby zająć miejsce na głównej scenie jako headliner. Jego avant-popowa mozaika była równie dziwna, co hipnotyzująca – pełna teatralnych gestów.
Na zakończenie dnia – długo wyczekiwani Fontaines D.C. Brudne, postpunkowe brzmienie, charyzmatyczny Grian Chatten miotający się po scenie, tłum śpiewający każdy wers. To był moment, w którym wszystko się zgadzało!
OFF Festival Katowice 2025 zakończony, więc do zobaczenia za rok!