Męskie Granie 2026 we Wrocławiu. Dwa dni pełne emocji, których nie pokonała nawet pogoda

Męskie Granie 2026 we Wrocławiu. Dwa dni pełne emocji, których nie pokonała nawet pogoda

Wrocław po raz kolejny udowodnił, że jest jednym z najmocniejszych przystanków trasy Męskiego Grania.

Dwa dni wypełnione muzyką, spotkaniami z artystami i wyjątkową atmosferą przyciągnęły tysiące fanów. Choć pierwszy dzień zakończył się przedwcześnie z powodów niezależnych od organizatorów, drugi wynagrodził publiczności wszelkie niedosyty.

Piątek – świetny początek i nagłe zakończenie

31 lipca festiwal rozpoczął się od koncertów LOR, Natalii Przybysz, Ralpha Kaminskiego oraz Myslovitz. Każdy z występów miał swój charakter – od subtelnych brzmień, przez emocjonalne interpretacje, aż po rockowe klasyki, które porwały publiczność.

Na Scenie Ż świetnie zaprezentowali się Dezydery, Kępiński x Derej z projektem Polska Ścieżka Dźwiękowa oraz Acid Drinkers, udowadniając, że alternatywna scena Męskiego Grania nie schodzi poniżej wysokiego poziomu.

Niestety, wieczorem pogoda pokrzyżowała plany organizatorom i uczestnikom. Ze względu na gwałtowne załamanie pogody oraz obowiązujące alerty bezpieczeństwa koncert został przerwany. Oznaczało to, że publiczność nie zobaczyła już występu Łąki Łan, a także zaplanowanych finałowych koncertów projektu PRO8L3M gra Kazika oraz Kultu. To był zdecydowanie najbardziej rozczarowujący moment całego weekendu, ale bezpieczeństwo uczestników musiało pozostać priorytetem.

Sobota – mocne otwarcie i wielki finał

Drugi dzień przebiegł już bez pogodowych komplikacji. Na scenie głównej wystąpili Wiraszko i Kasia Sienkiewicz, skutecznie rozgrzewając publiczność przed jednym z najbardziej wyjątkowych wydarzeń weekendu – koncertem Tribute to Stanisław Soyka. Natalia Przybysz, Smolik, Paulina Przybysz i Grażyna Łobaszewska stworzyli niezwykle klimatyczne widowisko, będące jednym z artystycznych punktów kulminacyjnych festiwalu.

Wieczorem scenę przejęła reaktywowana Coma, której koncert był jednym z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń całej trasy. Energia zespołu i żywiołowa reakcja publiczności pokazały, że grupa wciąż jest w doskonałej formie.

Na zakończenie tradycyjnie pojawiła się Męskie Granie Orkiestra 2026, tym razem z Igorem Herbutem, Zalią i Vito Bambino.

Równolegle na Scenie Ż publiczność mogła usłyszeć Helę, duet Matylda/Łukasiewicz, Kosmonautów oraz Organka, który zapewnił mocne rockowe zwieńczenie alternatywnej części programu.

Miłym zaskoczeniem był występ Heli. Artystka dopiero buduje swoją pozycję na polskiej scenie, ale już teraz widać, że świetnie odnajduje się przed publicznością. Było widać, że daje z siebie wszystko – z dużym zaangażowaniem, energią i naturalną swobodą. Jej muzyka nie trafi do każdego, bo porusza się w dość charakterystycznej stylistyce, jednak trudno odmówić jej scenicznego wyczucia, pewności siebie i umiejętności nawiązania kontaktu z publicznością. Jeśli utrzyma taki kierunek rozwoju, z pewnością warto będzie obserwować jej kolejne kroki.

Jednym z największych wydarzeń soboty był bez wątpienia koncert Comy. Zespół zaprezentował się z taką dynamiką i energią, jak za swoich najlepszych lat. Każdy utwór był zagrany z ogromną precyzją, a jednocześnie z charakterystyczną dla Comy intensywnością i emocjami. Charyzma Piotra Roguckiego oraz świetna forma całego zespołu sprawiły, że był to występ praktycznie bezbłędny. Publiczność odwdzięczyła się głośnym śpiewem i entuzjazmem, a koncert tylko potwierdził, dlaczego powrót Comy wzbudził tak duże zainteresowanie.

Męskie Granie we Wrocławiu po raz kolejny dostarczyło wielu muzycznych emocji i pokazało różnorodność polskiej sceny. Choć piątkowe koncerty zakończyły się przedwcześnie z powodu niebezpiecznych warunków atmosferycznych i obowiązujących alertów pogodowych, organizatorzy podjęli jedyną słuszną decyzję, stawiając bezpieczeństwo uczestników ponad wszystko. Szkoda niewykorzystanej szansy na zobaczenie Łąki Łan, projektu PRO8L3M gra Kazika i koncertu Kultu, jednak sobotni program z nawiązką wynagrodził te straty.

To był weekend, który przypomniał, że Męskie Granie to nie tylko koncerty największych gwiazd, ale także wyjątkowa atmosfera, odkrywanie nowych artystów i wspólne przeżywanie muzyki – nawet wtedy, gdy natura pisze własny scenariusz.

Komentarze: