Trzy dni, kilkadziesiąt koncertów i kilkanaście łódzkich klubów. Great September Showcase Festival & Conference po raz kolejny udowodnił, że muzycznego festiwalu nie trzeba budować wokół jednej wielkiej sceny.
Czasem wystarczy dać artystom kluby, publiczność i przestrzeń do tego, żeby zostali odkryci.
Great September ma swoją specyfikę. Zamiast jednego festiwalowego miasteczka mamy Łódź — jej kluby, ulice i charakterystyczną, postindustrialną atmosferę. Publiczność przez trzy dni przemieszcza się pomiędzy kolejnymi miejscami, wybierając spośród wielu koncertów odbywających się niemal równocześnie.
To format, który sprzyja muzycznym niespodziankom.
Od hip-hopu po alternatywę
Tegoroczny program ponownie pokazał, jak szeroko organizatorzy patrzą na współczesną muzykę.
Jednym z artystów, których można było zobaczyć podczas festiwalu, był Schafter — jedna z charakterystycznych postaci młodej polskiej sceny hip-hopowej. Jego obecność dobrze pokazuje, że Great September nie zamyka się w jednym muzycznym środowisku.
Z zupełnie innej strony pojawił się projekt Błoto x Ion D, łączący jazzową improwizację, elektronikę i hip-hopową wrażliwość. To właśnie takie połączenia gatunków są jednym z ciekawszych elementów współczesnej sceny i jednocześnie dobrym przykładem artystów, których trudno przypisać do jednej szufladki.
Na festiwalu nie zabrakło również Marii Peszek, która wystąpiła w projekcie MARIA PESZEK X HOSHII. Jej koncert reprezentował bardziej doświadczoną część programu, pokazując jednocześnie, że uznani artyści mogą funkcjonować obok debiutantów i młodych projektów bez tworzenia wyraźnej granicy pomiędzy „dużą sceną” a muzycznymi odkryciami.
Ciepłe Brejki, Lunar Trips i cała reszta
Wśród festiwalowych koncertów znalazły się również projekty zdecydowanie mniej oczywiste.
Ciepłe Brejki to przykład zespołu, który trudno oceniać wyłącznie przez pryzmat jednej gatunkowej etykiety. Z kolei Lunar Trips wpisuje się w bardziej alternatywną stronę festiwalu, pokazując, jak szeroki jest wybór muzycznych propozycji podczas Great September.
Na kolejnych scenach pojawiali się również Hugo Tarrés, Los Bitchos, Ikarvs, Poczta Polska, Banda Debili i Deathknell.
Ostatni dzień festiwalu przyniósł kolejne nazwiska, m.in. Lottę, Newskin, vgtbl.p oraz Ata Kaka.
I właśnie ten przekrój jest jednym z największych atutów Great September. Można przyjechać z konkretnym planem, a po kilku godzinach odkryć kilku artystów, których wcześniej nie było się nawet na muzycznym radarze.
Gdzie rodzą się muzyczne odkrycia?
Great September jest wydarzeniem showcase'owym, dlatego ważnym elementem jego programu są artyści znajdujący się często na różnych etapach swojej kariery.
To trochę muzyczny „scouting” na żywo. Publiczność może zobaczyć wykonawców w stosunkowo kameralnych przestrzeniach, zanim trafią na większe sceny i festiwale. Dla branży to okazja do obserwowania nowych projektów. Dla słuchaczy — możliwość powiedzenia za jakiś czas: „widziałem ich, zanim zrobiło się o nich głośno”. Nie każdy zespół występujący w Łodzi stanie się oczywiście kolejnym wielkim nazwiskiem. I właśnie dlatego ten festiwal jest ciekawy. Nie daje gotowych odpowiedzi — daje możliwość ich poszukania.
Łódzkie kluby mają tutaj znaczenie
Trudno mówić o Great September bez wspomnienia o miejscach, w których odbywają się koncerty. Łódzkie kluby nadają wydarzeniu zupełnie inną atmosferę niż wielkie imprezy plenerowe. Artysta jest blisko publiczności, sale są mniejsze, a energia koncertu często bardziej bezpośrednia.
Przemieszczanie się pomiędzy kolejnymi klubami jest częścią festiwalowego doświadczenia. Można wyjść z jednego koncertu, przejść kilka minut ulicami Łodzi i za chwilę znaleźć się w zupełnie innym muzycznym świecie. Nawet pogoda nie jest tutaj większym przeciwnikiem — festiwalowe życie toczy się przede wszystkim pod klubowymi dachami.
Trzy dni, setki nowych wrażeń
Great September nie jest festiwalem, który łatwo podsumować jednym zdaniem. Jest w nim miejsce zarówno dla artystów już rozpoznawalnych, jak i tych, których dopiero poznajemy.
Schafter, Błoto x Ion D, MARIA PESZEK X HOSHII, Ciepłe Brejki, Lunar Trips, Hugo Tarrés, Los Bitchos, Ikarvs, Poczta Polska, Banda Debili, Deathknell, Lotta, Newskin, vgtbl.p czy Ata Kak — sama lista pokazuje, jak różne muzyczne kierunki można było odnaleźć podczas jednej edycji. I być może właśnie to jest największą wartością Great September. Nie przyjeżdża się tutaj wyłącznie po to, żeby zobaczyć artystów, których już znamy. Przyjeżdża się również po tych, których dopiero będziemy słuchać.