Mniej presji, więcej intuicji i radości z samego grania. Michael Kiwanuka prezentuje „FUDGE” – piąty album studyjny, którego produkcję po raz pierwszy od lat wziął we własne ręce.
Nagrana przed rozpoczęciem trwających problemów zdrowotnych artysty płyta czekała na premierę niemal dwanaście miesięcy.
„FUDGE” powstawało głównie w Southampton i Frome, niemal równolegle z materiałem na wydany w 2024 r. album „Small Changes”. Początkowo niezobowiązujące nagrania stopniowo przerodziły się w osobny projekt – bardziej swobodny, kameralny i pozbawiony presji towarzyszącej pracy w dużym studiu. Tytuł dobrze oddaje ten sposób myślenia. „Kiedy myślę o słowie fudge, kojarzy mi się ono z zabawą i dziecięcą beztroską, a to sprzyja kreatywności” – wyjaśnia Michael. „Ale to też łagodny sposób powiedzenia: po prostu to zrobię”.
Tym razem Kiwanuka nie skorzystał ze wsparcia stałych współpracowników, Danger Mouse’a i Inflo, i sam pokierował produkcją. Nie było to jednak zerwanie dotychczasowych relacji, lecz poszukiwanie równoległej drogi twórczej. Kiedy praca nad jednym albumem stawała w miejscu, mógł wrócić do drugiego i odzyskać świeże spojrzenie.
Inspiracją okazały się słowa z wywiadu z nieżyjącym już pianistą jazzowym Chickiem Coreą: „Musisz nauczyć się być pewnym tego, co sam lubisz, a nie tego, co twoim zdaniem spodoba się komuś innemu. To, co uważasz za piękne, jest piękne – i za tym musisz podążać”.
Michael znalazł przestrzeń do takich poszukiwań niedaleko swojego domu w Southampton. Niewielkie, jednopokojowe studio zbudowane z gliny i słomy przypominało mu średniowieczną chatę. Pieniądze z nagrody Mercury Prize przeznaczył na konsoletę i zaczął wyposażać pomieszczenie, które nazwał Dreamers. Do współpracy zaprosił mieszkającego w pobliżu Joe Connella, multiinstrumentalistę ze swojego zespołu koncertowego. „Potrafi zagrać na wszystkim. To człowiek orkiestra” – mówi Kiwanuka.
Przełom nastąpił podczas spontanicznej sesji, gdy po nieudanych próbach pracy nad gotowymi piosenkami muzycy postanowili po prostu wspólnie pograć. Tak powstało siedmiominutowe „Love in My Heart”, które przekonało Michaela, że eksperyment może stać się pełnoprawnym albumem. „To mnie poruszyło. Chciałem podzielić się tym z innymi. Wtedy wszystko zaskoczyło” – wspomina. „Brzmi, jakbyśmy byli w Capitol Studios przy Vine Street, a tak naprawdę siedzimy stłoczeni w tej szopie pod Southampton”.
Nagrania w Dreamers były luźniejsze i bardziej intuicyjne niż materiał na „Small Changes”. Często powstawały w jednym podejściu, a utwory mogły rozwijać się bez pośpiechu. Każda kolejna piosenka wzmacniała pewność siebie artysty, który otwarcie przyznaje, że nieraz zmagał się z myślą o porzuceniu muzyki.
Ten temat powraca w otwierającym płytę „Summer Clothes” i finałowym „Swings And Roundabouts”. Oba utwory przyglądają się obawom związanym z pracą bez wsparcia wieloletnich współpracowników. „To brzmi jak piosenka o rozstaniu” – mówi Michael o „Summer Clothes”. „Ale tak naprawdę chodzi o świadomość, że moje twórcze relacje nie będą trwały wiecznie i będę musiał znaleźć własną drogę. Co wtedy zrobię? Duża część tej płyty jest próbą znalezienia odpowiedzi”.
Wśród inspiracji znalazły się albumy, które łączą swobodę z wyrazistą osobowością twórców: „Rubber Soul” The Beatles, „On the Beach” Neila Younga, „Blonde” Franka Oceana i „Inspiration Information” Shuggiego Otisa. Ten ostatni Kiwanuka nazywa prawdopodobnie swoją ulubioną płytą wszech czasów.
Poszczególne piosenki prowadzą przez różne etapy jego muzycznej i osobistej historii. „Stars”, z intensywnymi, przesterowanymi partiami gitary, powstało jeszcze w okresie wychodzenia z kryzysu pewności siebie po debiutanckim „Home Again”. Dopiero teraz znalazło swoje miejsce na albumie.
„Drowning In Your Heart” jest pełnym czułości gestem wobec osoby pogrążonej w smutku i nawiązuje do młodzieńczej fascynacji Michaela Elliottem Smithem. Z kolei hymniczne „Sing” odpowiada na jego własne wątpliwości dotyczące dalszego tworzenia. „Tworzenie muzyki i śpiewanie naprawdę sprawiają, że czuję, że żyję” – podkreśla artysta.
Kiedy materiał był gotowy do opuszczenia Dreamers, Michael zwrócił się do producenta Doma Monksa, znanego ze współpracy z Laurą Marling i Big Thief, oraz swojej wieloletniej współpracowniczki, aranżerki partii smyczkowych Rosie Danvers. Część aranżacji smyczkowych zarejestrowano jednak jeszcze w małym studiu, z udziałem kwartetu Henry’ego Rankina i Harry’ego Fausinga Smitha.
Psychodeliczną, pełną kolorów okładkę przygotował Stevie Gee, wieloletni przyjaciel Michaela, ilustrator i animator. Uśmiechnięte twarze i przewrotna, dziecięca wyobraźnia współgrają z duchem nagrań.
„FUDGE” spotkało się z entuzjastycznym przyjęciem krytyków. „NME” przyznało płycie cztery gwiazdki, zachęcając, by pozwolić tej muzyce „ogrzać duszę”. Taką samą ocenę wystawiły „Mojo”, „The Guardian”, „Rolling Stone UK” i „The Independent”, doceniając emocjonalną bezpośredniość, melodie i talent kompozytorski Kiwanuki. „Uncut” zasugerowało, że może to być jego najlepszy dotychczasowy album.
Premierę przesunięto o niemal rok z powodu problemów zdrowotnych, o których Michael poinformował fanów przy okazji zapowiedzi wydawnictwa. Wszystkie zobowiązania koncertowe artysty pozostają zawieszone do odwołania.
Tracklista „FUDGE”:
1. „Summer Clothes”
2. „California”
3. „Just Another Moment”
4. „Drowning In Your Heart”
5. „Love In My Heart”
6. „Across The Sky”
7. „Stars”
8. „You Sent Me Flying”
9. „Move In My Direction”
10. „Steve’s Paradise”
11. „Sing”
12. „Swings And Roundabouts”