Ania Karwan: "Bycie znanym z tego, że jest się znanym, nie interesowało mnie nigdy"

Ania Karwan: "Bycie znanym z tego, że jest się znanym, nie interesowało mnie nigdy"

Zapraszamy do lektury naszego wywiadu z utalentowaną młodą artystką, Anią Karwan, f inalistką siódmej edycji programu "The Voice of Poland",  która właśnie wydała swój debiutancki album!

Rozmowę przeprowadził Przemek Kokot.

- Gratulujemy pięknego, subtelnego albumu. Niesamowicie ciekawa pozycja na polskim rynku, bardzo udany debiut! Opowiesz nam o okolicznościach jego powstania?

Dziękuję bardzo. Jestem szalenie szczęśliwa, że mogę w końcu powiedzieć DZIĘKUJĘ! Album powstał w cudownej, pełnej dobrej energii utalentowanych osób. Po kilkunastu latach odważyłam się odezwać do Bogdana Kondrackiego z prośbą o współpracę. Pamiętam to jak dzisiaj, bo jechałam zapłakana na koncert. Totalne załamanie, brak wiary w siebie, kryzys w pełni. Zaprosiłam Bogdana na czekoladowe ciasto i wiedziałam, że mam jedną szansę, żeby go przekonać do siebie. Bogdan jest skromnym, cudownym człowiekiem. Bardzo uczciwie opowiedział mi o swoich warunkach. To nie było wcale takie proste, ale zgodziłam się bez zająknięcia, bo czułam, że Bogdan wie, co będzie dla mnie dobre. Prace nad płytą ruszyły pod koniec października. Do kwietnia skomponowaliśmy z Bogdanem i Tomkiem Świerkiem kilkanaście kompozycji i ruszyliśmy wiosną na 3 tygodnie do Studia Custom 34. Zarejestrowaliśmy większość instrumentów, reszta nagrań odbyła się już w studio 2track u Bogdana w Warszawie w tym wokale, które nagrywałam z Karoliną Kozak – autorką tekstów. Ten trzeci etap okazał się dla mnie najtrudniejszy. Nagrywanie tych piosenek było jak zdejmowanie kolejnych masek, odrywanie skorupy od ciała. Nie ukrywam, że był to bolesny proces, ale dzięki temu płynie z tych piosenek prawda i przekaz na którym mi zależało. Atmosfera jaką stworzyli Bogdan i Karolina w swoim domu dała mi ogrom poczucia bezpieczeństwa. Mogłam się nareszcie otworzyć i wyrzucić z siebie wszystkie emocje, które trzymałam od lat. Jak sam widzisz okoliczności powstania tej płyty były bardzo głębokie, mistyczne i pełne emocji.

- Twoje życie artystyczne przypomina spokojną wspinaczkę po szczeblach kariery, czyli najpierw programy typu talent show, później szlifowanie talentu u boku gwiazd takich jak Edyta Górniak czy Andrzej Piaseczny. Teraz przyszedł czas na debiutancka płytę. Tak sobie to zaplanowałaś czy po prostu tak wyszło?

Spokojnie to na pewno nie było! Nie był to też tak skrupulatnie ułożony plan. Płynęłam z prądem. Czasem wypadałam na brzeg i miałam chwile zwątpienia i załamania. Bardzo wcześnie weszłam w showbiznes. Na pewno nie byłam gotowa na aż tak głęboką wodę, ale jak to mówią: „co Cię nie zabije, to Cię wzmocni”. Wierzę również w to, że nic nie dzieje się przypadkiem i życie prowadzi nas tak, żeby sprawdzać na ile i na co jesteśmy gotowi. Moja kariera przypomina historię filmową, mam nadzieję, że kiedyś odważę się to wszystko opisać nie tylko w piosenkach.

- Czego słuchacz może się spodziewać przy zetknięciu się z Twoją płytą?

Prawdy, dojrzałości, przemyśleń, wniosków, upustu emocji, rozliczeniem się z przeszłością, ale nadrzędną rzeczą jest to, że ta płyta daje ogrom nadziei, że „nic, co złe, nie musi wiecznie trwać”. Moim marzeniem było stworzenie płyty, którą będzie można zabrać ze sobą i w każdym momencie sięgnąć po pomoc w trudniejszych chwilach.

- Twoja płyta to zbiór osobistych historii. Czy nie boisz się być tak otwarta w swoich tekstach, szczególnie na początku kariery w tym dużym showbusinessie?

Może gdybym miała znowu 20 lat, to mogłabym się bać, że się nie obronię jeśli pojawi się atak – ale teraz? Po 18 latach w branży nie boję się niczego. Lęk nie ma sensu. Strach – owszem, ale on ma nas tylko mobilizować do reakcji, działania, a nie paniki i wycofywania się z marzeń i ambicji. Ta płyta to rzeczywiście mój debiut, ale widziałam już tak wiele, że nie jestem typową debiutantką. Jestem świadomą świata w jakim żyję, dojrzałą i gotową prezentować swój punkt widzenia wokalistką z debiutanckim albumem.

- Twoja płyta jest niesamowicie zróżnicowana: znajdziemy na niej smutek, tęsknotę, matczyną troskę o córkę i radość. Jak udało Ci się zrobić tak wymieszaną emocjonalnie płytę?

Nie był to łatwy proces, ale „wystarczyło” przenieść swoje życie na dźwięki i słowa. Zrobić to prawdziwie i szczerze. Ta płyta pomogła mi odnaleźć równowagę psychiczną między narzekaniem, umartwianiem się a docenieniem tego, co mam i jak wiele tego jest. Na każdym kroku podkreślam, że nie zrobiłam tego sama. Bogdan, Tomek i Karolina weszli całkowicie w moje emocje, dodali swój talent i wrażliwość z ogromnym szacunkiem do moich potrzeb. Dopiero na samym końcu pracy zdałam sobie sprawę z tego, że to wszystko jest przecież dla mnie, ta płyta ma mnie określić i wszyscy ciężko pracowali na to, żeby mi pomóc to zrealizować. Dzisiaj wiem, że udało się to ponad moje oczekiwania.

- Twój singiel „Głupcy’’ robi furorę w radio, jak i w Internecie. Spodziewałaś się, aż tak pozytywnego odzewu ze strony mediów i fanów?

Nie spodziewałam się, bo na nic się nie nastawiałam. Oczekiwania są zgubne, zawodzimy się prędzej czy później. Oczywiście plan działań i przewidywanie ryzyka jest niezbędne.  W duchu pragnienie dziecięce i tak powtarza, że chcesz być najlepszy, doceniony i zauważony. Dlatego trzeba złapać równowagę, racjonalnie planować działania, oddawać się emocjom tam, gdzie ich miejsce i z wdzięcznością oddawać swoje dzieło. Jeśli zostało stworzone w zgodzie z Nami, pokorą to ta energia również jest dobra i na pewno trafi do kogoś kto ją odwzajemni.

- Odczuwasz już oznaki popularności? Ludzie Cię rozpoznają?

Tak, odczuwam je od dawna i są to cudne gesty sympatii, wyrazy uznania i wdzięczności za tę płytę. Każde spotkanie z drugim człowiek jest przygodą. Najczęściej ludzie pokazują nam swoim zachowaniem co mamy do przerobienia, co w nas samych nas denerwuje. Przez ostatnie 3 lata bardzo ciężko pracowałam nad sobą i teraz, kiedy spotykam się z szacunkiem, uśmiechem, a ludzie opowiadając mi o swoich historiach proszą o rady, czuję, że naprawdę zrobiłam krok do przodu. Cieszę się też, że im bardziej moja popularność rośnie, tym więcej mogę pomóc. Nigdy nie zależało mi na byciu celebrytką. Jeśli to, co robię staję się popularne – OK, ma to sens. Bycie znanym z tego, że jest się znanym, nie interesowało mnie nigdy i raczej się to nie zmieni.

- Na płycie towarzyszą Ci znakomici muzycy, kogo możemy na niej usłyszeć?

Zaprosiłam do współpracy świetnych muzyków, którzy mają wieloletnie doświadczenie na scenie, talent i wiedzą, co chcą osiągnąć w muzyce. Tomasz Świerk – pianista, współkompozytor płyty, towarzyszy mi i wspiera już od dawna na scenie. Michał Burzymowski – basista, zupełnie nie znany mi dotąd muzyk, który idealnie wpasował się wyczuciem, elegancją grania i soundem w tę płytę. Piotr Bogutyn – sąsiad z moich rodzinnym stron, bardzo zaangażowany, pracowity i pokorny gitarzysta. Czuję, że Piotrek bardzo się otworzy w naszym zespole. Jest ogromnym wsparciem. Błażej Gawliński jest naszym perkusistą, trzyma nas w ryzach i ma świetny sound werbla, a ja mam małego świra na punkcie werbla! Muszę nadmienić, że po raz pierwszy zaprosiłam do współpracy producenta koncertowego, który doskonale usystematyzował naszą pracę, poukładał każdy dźwięk i jest naszym muzycznym szefem. Mowa o Danielu Walczaku, który współrealizował nagrania na płytę w Custom34 razem z Bogdanem Kondrackim.

- Jak na Twój rozwój kariery wpłynęły programy takie jak "Szansa na Sukces" czy "The Voice of Poland"?

Każdy program wpłynął na mnie inaczej. "Szansę na Sukces" wygrałam mając 23 czy 24 lata i nie byłam wtedy gotowa na wyjście ze swoimi piosenkami. Miałam zupełnie inne postrzeganie świata. "The Voice of Poland" pomógł mi odzyskać wiarę w siebie. Poszłam do tego programu, żeby pożegnać się z muzyką na zawsze, a odzyskałam drugie życie i wystrzeliłam na nowo, z nową energią i siłą do walki.

- Kto z obecnych gwiazd Cię inspiruje i ma na Ciebie kojący wpływ w trudnych chwilach?

Od zawsze inspiruje mnie muzyka i teksty Kayah, jestem też wierną fanką Dawida Podsiadło, Krzyśka Zalewskiego, Korteza, Igora Herbuta, uwielbiam głos Piotrka Cugowskiego. Zdecydowanie najbardziej koi mnie Jessie Ware. Jestem też pod wrażeniem ostatniego singla Sarsy „Carmen”, Pawła Domagały „Jestem tego wart” i Marcina Sójki, zwycięscy ostatniej edycji The Voice of Poland.

- Trudno dzielić czas między życiem rodzinnym, a karierą?

Nie będę czarować, że jest to sielanka i jak się dobrze zorganizujesz, to wszystko płynie mlekiem i miodem. Jest to naprawdę wielkie wyzwanie. Bez pomocy rodziny czy przyjaciół jest to możliwe do pierwszego ostrego zakrętu, a potem nie ma już co zbierać. W tym zawodzie bywają jałowe miesiące i wtedy człowiek nie może sobie znaleźć miejsca. Wchodzi niepewność co do dalszych kroków, czy to ma sens i ciężko oddać się relaksowi, albo inwestować w wakacje. Na pewno łatwiej wtedy poświęcić czas dziecku, tylko trzeba się zdystansować do zmartwień. Kiedy jednak przychodzi moment wybuchu obowiązków, to też sobie nie można znaleźć miejsca (śmiech), ale to jest mój żywioł, więc zdecydowanie wolę pracować i godzić obowiązki domowe niż martwić się, że nie mam co robić. Moja córka od początku dorasta w świecie muzyki, jednocześnie mamy sytuację wychowywania jej na dwa domy z jej Tatą, więc siłą rzeczy musiała dość szybko odnaleźć się w trochę innym świecie niż jej koleżanki. W tej chwili pracuję nad tym, żeby umieć znaleźć balans między pracą a wypoczynkiem, bo jedno bez drugiego na dłuższą metę nie będzie efektywny.

- Co na co dzień porabiasz oprócz sfer związanych z muzyką? Jakie jest Twoje Hobby?

Lubię gotować – nie robię tego profesjonalnie, ale zdarzają mi się dni, kiedy nie wychodzę z kuchni. Uwielbiam naturę, a na razie mam mało czasu, żeby go spędzać w lesie, czy nad wodą, dlatego moim marzeniem jest zamieszkać wśród drzew, żeby budzić się i zasypiać w takich warunkach, w których czuję się najlepiej. Wiadomo, że muzyka to jest szeroki temat i to nie jest tylko śpiewanie i pisanie piosenek. Jest szereg obowiązków, które trzeba każdego dnia pilnować i chociaż mam menagerkę i wytwórnię, to trzeba pamiętać, że ostatnie zdanie należy do mnie, więc biorę czynny udział we wszystkich sprawach koncertowych czy wydawniczych. Kocham kupować książki. To jest taki moment tylko dla mnie, kiedy stoję z nosem w księgarni, czytam, oglądam i wącham i odpoczywam wtedy oderwana od swoich myśli. Mam już sporą kolekcję i ona na pewno jeszcze urośnie. Uwielbiam też kawiarnie. Usiąść z dobrą kawą, rozsiąść się w pięknym fotelu, pomarzyć, pooddychać, porobić nic.

- Jak wyglądają Twoje najbliższe plany odnośnie promocji płyty?

Koncerty, koncerty i jeszcze raz koncerty. Przed nami wiosenna trasa koncertowa. Jeszcze się nie zaczęła, a my już wspólnie z Iza planujemy plenery latem i trasę na jesień. Mam nadzieję, że płyta dotrze do jak największej ilości ludzi, a potem wszyscy będziemy się spotykać pod sceną.

- A jakie są Twoje muzyczne marzenia?

Mam kilka marzeń związanych z featuringami, marzę o tym, żeby wyprzedała się nasza wiosenna trasa koncertowa i żebyśmy mogli latem spotkać się ze wszystkimi fanami również na koncertach. Bardzo marzę o pojawieniu się na naszych polskich festiwalach, chciałabym zagrać koncerty w Londynie, Paryżu, USA. Ogólnie moje marzenia są związane z koncertami, jak widać, więc tego właśnie można mi życzyć!

- Czego możemy Ci życzyć na ten rok?

Zdrowia, powodzenia na koncertach, wzmożonej ilości koncertów, siły, czasu dla mojej córeczki, dobrej energii i opieki Aniołów :-)


korekta: Mateusz M. Godoń

Komentarze: